18 grudnia 2019    Wiedza , Żywienie , Psie psyche

Ja cię błagam... Ty nie ulegaj!

Myślicie że, częstując psiaka jedzeniem z własnego stołu sprawiacie mu przyjemność? No pewnie! Tyle, że chwila psiego szczęścia, zwłaszcza jeśli funduje się ją regularnie, może mieć poważne konsekwencje. Takie, których na pewno nie życzycie swojemu podopiecznemu.

Obstawiam że nie ma wśród czytających ten tekst opiekuna, który ani razu nie „pękł” pod błagalnym spojrzeniem swojego psa i nie poczęstował go kawałkiem jedzonego przez siebie posiłku. Zignorowanie słodkich, proszących oczu to zadanie dla prawdziwego twardziela. Ale opłaca się nie ulegać, bo podkarmianie czworonoga ludzkim jedzeniem może mieć poważne konsekwencje dla psiego zdrowia. Oto kilka powodów, dla których warto wziąć głęboki oddech i ominąć wzrokiem proszące spojrzenie.

Ryzyko problemów żołądkowych i zatrucia
Jedzenie przeznaczone dla ludzi często zawiera przyprawy i sól, które dla psów są zwyczajnie szkodliwe. Przede wszystkim stanowią one duże obciążenie dla nerek i wątroby zwierzaka - jego organizm nie jest przystosowany do takich pokarmów. Domowe potrawy mogą także zawierać składniki silnie trujące dla psów, na przykład czosnek, cebulę, ksylitol czy rodzynki. Natomiast podawanie czworonogowi smażonego i tłustego jedzenia skutkować może poważnymi zaburzeniami pracy trzustki. Dokarmianie psów jedzeniem przeznaczonym dla ludzi niesie więc tak ryzyko jednorazowej biegunki i bólu brzuszka, jak i uszkodzenia nadmiernie obciążonych organów, czy nawet cukrzycy.

Ryzyko otyłości
Karmiąc psa przy stole na ogół nie robimy w głowie bilansu kaloryczności „przekąsek”. A szkoda, bo może to przystopowałoby nasze zamiary. Podczas gdy człowiekowi zjedzenie dodatkowego plasterka sera w ciągu dnia nie robi większej różnicy, w przypadku małego i średniego psiaka taka przekąska może stanowić nawet 20% ich zapotrzebowania kalorycznego na cały dzień! Regularnie podkarmiając podopiecznego narażamy więc go na nadwagę i otyłość, które niosą ze sobą szereg negatywnych dla zdrowia skutków. Nadmiarowe kilogramy mogą być przyczyną dysplazji, zwyrodnień stawów czy chorób serca. Do tego odchudzanie otyłego psa bywa na prawdę trudnym wyzwaniem – tej chorobie dużo łatwiej zapobiegać, niż ją leczyć!

Utrwalanie złych zachowań
Bywa, że opiekunom nie przeszkadza kręcący się pod stołem pies. Problem zaczyna się na przykład wtedy, kiedy pojawiają się goście, którym zaglądający w talerz zwierzak może zwyczajnie przeszkadzać. A wierzcie mi - psiak, przyzwyczajony do tego, że zawsze coś wyprosi, nie zrezygnuje tak łatwo z upragnionej zdobyczy. Sfrustrowany odmową może też zacząć zachowywać się bardzo problematycznie – szczekać, piszczeć, drapać łapą, pchać się na kolana i wsadzać pysk w talerz. Takie zachowania zostaną „nieumyślnie” nagrodzone, gdy któryś z gości w końcu ulegnie psu i dla świętego spokoju poczęstuje go swoim jedzeniem. Wymuszanie zachowań na ludziach i brak akceptacji odmowy mogą nieść ze sobą negatywne skutki dla całego naszego życia z psem, który może zacząć zachowywać się podobnie również w innych sytuacjach, na przykład niewpuszczony na łóżko czy chcący się bawić, gdy jesteśmy zajęci.

Mając na uwadze dobro naszego przyjaciela powinniśmy więc powstrzymywać się od dokarmiana go przy stole. Dla wielu opiekunów zrezygnowanie z tego, czasem już - rytuału, może być niezwykle trudne. Istnieje jednak kilka skutecznych sposobów na to, by oduczyć czworonoga zaglądania nam w talerz.

Łatwiej zapobiegać
Najłatwiejszym sposobem na psie żebractwo przy stole jest … edukacja u podstaw, czyli uczenie psa od momentu gdy znalazł się w naszym domu, że błagalne spojrzenie spod obrusa nie robi na nas wrażenia. Większość osobników bardzo szybko zaczyna rozumieć, że czatowanie pod stołem nie przynosi korzyści i rezygnuje z takiego zachowania.

Kategoryczny koniec!
Ale co zrobić gdy nasz psiak jest już zawodowym wymuszaczem? Tu konieczna będzie żelazna konsekwencja. Dokarmianie przy stole musi się po prostu kategorycznie skończyć, a zakazu dokarmiania powinni przestrzegać wszyscy domownicy. Oczywiście psiak dalej może otrzymywać od nas nagrody szkoleniowe i psie gryzaki, ale z dala od stołu! Na początku może być trudno, w końcu ten nawyk dotyczy obu stron „talerza”. Warto wtedy przypominać sobie, jakim ryzykiem dla psiego zdrowia jest podkarmianie i… trzymać się dzielnie!

Ustalone pory posiłków
W „odstawieniu” pupila od ludzkiego stołu pomocne może być także ustalenie konkretnych pór psich posiłków i stałego miejsca karmienia. Dzięki temu nie tylko sam psiak nauczy się, że na swój obiad musi poczekać – również praca jego żołądka ustabilizuje się a organizm będzie przypominał o głodzie tylko o konkretnej porze. Dzienną porcję jedzenia należy podzielić przynajmniej na dwa posiłki. Dzięki temu zwierzak nie będzie odczuwał nieprzyjemnego ssania w żołądku przez większość dnia.

Odsyłanie psa na miejsce
Wyjątkowe uparciuchy będą wymagać zastosowania dodatkowej reguły – podczas naszego obiadu powinny przebywać na swoim legowisku lub poza pomieszczeniem, w którym jemy. W ten sposób uniemożliwimy psu prezentowanie złych zachowań przy stole. Czworonoga należy najpierw nauczyć wchodzenia na posłanie na komendę, a następnie stopniowo wydłużać czas, jaki musi tam spędzić by dostać nagrodę. Gdy psiak umie już dłużej pozostać na posłaniu, komendę „na miejsce” można wydać gdy wszyscy zasiadają do stołu. W przypadku, gdy pies może spędzić czas naszego posiłku w innym pomieszczeniu, warto zapewnić mu jakieś atrakcyjne zajęcie, na przykład podać mu smakowity gryzak, którego zjedzenie zajmie mu dłuższą chwilę.

Zapewnienie wartościowej, atrakcyjnej diety
Przyzwyczajone do ludzkiego jedzenia psiaki bardzo często odmawiają jedzenia suchej, nieatrakcyjnej już dla nich karmy. Jeśli chcemy oduczyć pupila żebrania przy stole warto sprawić, by jego posiłki również były smaczne, a do tego zapewniały mu wszystkie potrzebne dla zdrowia składniki pokarmowe. W tym celu możemy zmienić jego karmę na produkt lepszej jakości lub zamówić mu posiłki z psiego cateringu, które pachną tak samo jak menu dla ludzi. Atrakcyjna, zbilansowana dieta może okazać się dla psa ciekawsza, niż resztki kotleta opiekuna i zmniejszyć motywację zwierzaka do zaglądania nam w talerz.

Obsesja na punkcie jedzenia może być objawem choroby!
Wyjątkowo natarczywe czworonogi, które nie odpuszczą żadnemu jedzącemu człowiekowi, należy przebadać pod kątem chorób, których objawem jest ciągły głód. Należą do nich między innymi cukrzyca, zewnątrzwydzielnicza niewydolność trzustki, niedoczynność tarczycy czy choroba Cushinga. Choroby te można podejrzewać szczególnie, gdy ogromnemu głodowi towarzyszą też takie objawy, jak słaba kondycja futra, wychudzenie, zmętnienie oczu czy częste biegunki. W takim wypadku należy udać się z psem do weterynarza i wykonać odpowiednie badania.
Powodzenia!

Ja cię błagam... Ty nie ulegaj!